Kupiłem kolejny kołowrotek, który towarzyszył mi w czasach, gdy dopiero uczyłem się sztuki wędkarstwa. To był kawał sprzętu, który w tamtych latach uważałem za „z wyższej półki”. W porównaniu do innych, takich jak Reks, Orion czy Tokoz, Byron HTC 300 był dla mnie prawdziwym skokiem jakościowym. To właśnie nim później obławiałem okoliczne rzeki i jeziora, a teraz znów trafił do mojej kolekcji – nowy, w oryginalnym kartonie.Nie jestem w tym sentymencie osamotniony. Mój świętej pamięci przyjaciel również cenił ten model, choć, jeśli dobrze pamiętam, miał go w mniejszym rozmiarze. Dzisiaj mam już cztery kołowrotki, na które łowiłem jako młody chłopak – wszystkie nowe, nieużywane, gotowe do ponownego wyjęcia z pudełka. Wciąż jednak brakuje mi tego jednego, pierwszego, który kupiłem samodzielnie w sklepie wędkarskim. DAM Quick VSI – prędzej czy później go upoluję.Byron – historia marki, która budowała wędkarskie wspomnienia Byron to marka, która swego czasu cieszyła się dużą popularnością wśród wędkarzy w Europie. Firma specjalizowała się w produkcji sprzętu wędkarskiego, zwłaszcza kołowrotków, wędek i akcesoriów, stawiając na solidność wykonania i trwałość. W latach 90. i na początku XXI wieku Byron HTC 300 był jednym z modeli, który zdobył uznanie dzięki precyzyjnemu mechanizmowi, dobrej kulturze pracy i wytrzymałości.Marka ta była znana z innowacyjnych rozwiązań, ale z czasem jej popularność osłabła, ustępując miejsca nowym graczom na rynku. Mimo to, dla wielu wędkarzy Byron wciąż pozostaje symbolem pewnej epoki – czasów, gdy sprzęt był wybierany nie tylko pod kątem nowinek technologicznych, ale także trwałości i niezawodności.Dziś kołowrotki Byron to już rzadkość, a stare modele trafiają głównie do rąk kolekcjonerów i pasjonatów, którzy – tak jak ja – odnajdują w nich kawałek swojej wędkarskiej młodości.









