Powrót legendy – Passat B6 jako idealny kompan na wyprawy wędkarskie I nie tylko

W zeszłym roku oddałem na złom mojego Passata, którym jeździliśmy 10 lat na wyprawy wędkarskie po całej Norwegii. Był to Passat z 2008 roku z silnikiem 2.0 140 KM – to był czołg, nie samochód. Przyczepy, łódki ciągnął bez problemu. Ale gdy wypadłem z drogi w las przy pierwszym zimowym śniegu, nie opłacało się już go naprawiać, więc go zezłomowaliśmy. Mamy jeszcze Mitsubishi Outlandera, ale wyjazd nim na wyprawę wędkarską oddaloną o 300 km potrafi dać po kieszeni. Spalanie z przyczepą 15 l na 100 km, więc postanowiłem kupić coś w dieslu. Passata chciałem, ale one wszystkie zajechane, zgnite, miliony kilometrów narobione, więc kupiliśmy Volvo V50 w kombi. Ale od listopada, gdy kupiliśmy go, to co chwila problem z wtryskami. Więc go oddałem, właściciel zwrócił pieniądze i kupiłem Passata B6 takiego, jak miałem.

To jest niedocenione auto – w kombi naprawdę robi robotę. Na polowanie, na ryby wszędzie dojedzie, części niedrogie, spalanie 5,5 litra na trasie – coś pięknego. Naprawdę tęskniłem za tym autem, ale w końcu udało się kupić 🙂 i mam zajebiste auto wyprawowe. Kilkanaście razy byłem moim starym na północy Norwegii i w Polsce. Postanowiłem, że zrobię sobie z niego naprawdę fajne auto i zadbam o nie, bo naprawdę warto docenić ten samochód. Jest praktycznie bezawaryjny.

Auto jest z chipem i ma około 180 KM. Wewnątrz jest duży monitor na Androidzie, na którym jest internet, można oglądać YouTube, słuchać muzyki itd. Oby służyło jak najdłużej  🙂

psotkamagik20

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *