Odnowa czyli malowanie mojej floty statków



Wiosna 2024 roku przyniosła ze sobą nie tylko cieplejsze dni, ale także możliwość dokończenia projektu, który zaczęliśmy w zeszłym roku — malowanie naszego małego kutra. Historia tego kutra zaczyna się jednak znacznie wcześniej, gdy mój ojciec poświęcił kilka dni na staranne szlifowanie alukiniowych poreczy i aluminiowych burt. Prace te wymagały nie tylko cierpliwości, ale także precyzji, aby przygotować powierzchnię do malowania.

Planowaliśmy zakończyć ten projekt wcześniej, ale remont większego kutra, Wiktora, pochłonął całą naszą uwagę i czas. Dlatego malowanie małego kutra musiało poczekać. Ale jak to mówią, wszystko co dobre, przychodzi w swoim czasie.

Przyszła wiosna, a wraz z nią mój ojciec, który specjalnie przyleciał, aby wziąć pędzel w dłoń. Jego zaangażowanie i umiejętności widać było od razu. Kuter zaczynał zmieniać się nie do poznania. Po kilku sesjach malowania jego wygląd zaczął odpowiadać naszym oczekiwaniom — z każdym pociągnięciem pędzla nabierał charakteru i blasku, oddając całe zaangażowanie włożone w jego odnowienie.

Nasza praca nad małym kutrem niebawem dobiegnie końca, a już w maju, kiedy ojciec znowu nas odwiedzi, planujemy rozpocząć impregnację dużego kutra. Ta rodzinna tradycja dbania o nasze kutry nie tylko utrwala więzi, ale także przekazuje z pokolenia na pokolenie szacunek do pracy rąk własnych i miłość do morza.

Malowanie kutra to więcej niż tylko zmiana koloru czy odświeżenie lakieru. To czynność, która łączy nas, przypomina o wartości wspólnie spędzonego czasu i pracy, która staje się częścią większej historii naszej rodziny. Czekam z niecierpliwością na maj, kiedy to kolejny raz, wspólnie z ojcem, będziemy mogli pielęgnować nasze morskie dziedzictwo.

psotkamagik20

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *