Relacja z Zawodów Flądra 2013 Hel 20 Kwietnia Klubowe Zawody Skw Dega Belona czyli pierwsze zawody mojego Klubu

Z archiwum bloga
niedziela, 28 kwietnia 2013
Relacja z Zawodów Flądra 2013 Hel 20 Kwietnia Klubowe Zawody Skw Dega Belona czyli pierwsze zawody mojego Klubu
Zawody ,, Flądra 2013?? były przez wielu z nas, członków klubu Dega Belona bardzo oczekiwane. Wyczekiwaliśmy ich nie tylko ze względu na to, iż były to jedne z pierwszych zawodów tego roku, czy też z braku wcześniejszych możliwości łowienia, ze względu na brak pogody, ale w głównej mierze dlatego, że był to sprawdzian organizacyjny dla nowej jednostki klubowej, jaką w zeszłym roku stworzyliśmy. Chcieliśmy mieć znaczną frekwencje na zawodach, także wielu z nas prowadziło różne akcje promocyjno ? informacyjne, by dotrzeć do możliwie największej liczby wędkarzy. Teraz, gdy już jesteśmy po turnieju, wiem że te wszystkie czynności odniosły sukces, ale przed zawodami wcale nie mieliśmy tej pewności. W przeddzień zawodów udaliśmy się na mały rekonesans na plaże, by choć odrobinę przypomnieć sobie po długiej zimie łowienie i rzuty z plaży. Tego dnia pogoda niczym nie zachęcała do wędkowania, wiał porywisty zachodni wiatr, który nie tylko skracał nasze wyrzuty, ale i skutecznie wprawiał nasze szczytówki w rezonujące drgania, które znacznie utrudniały wyselekcjonowanie z nich prawdziwego brania ryby. Zdecydowaliśmy, iż nie spędzimy całej nocy na plaży i po jakichś 3-4 godzinach powrócimy do domów, by odpocząć przed właściwymi zawodami.
Tuż przed zapadnięciem zmroku przybiegł do nas młody chłopak, który trenował jogging na plaży. Zapytał nas jak nam idzie i czy mamy jakieś wyniki. Na tamtą chwile tylko nasz vice prezes ? Rafał Czapp miał flądrę na koncie, więc odpowiedzieliśmy, że dziś jest raczej mizernie. On w odpowiedzi powiedział, że czasem w tym miejscu, trafiają się niezłe przyłowy i dodał, że jeśli chcemy zobaczyć jak się naprawdę łowi z plaży, powinniśmy udać sie nazajutrz do Helu, bo tam odbywają sie duże zawody surfcastingowe. Rozbawiła nas wszystkich ta jego wypowiedz, głównie dlatego, że nie przyszłoby nam na myśl, że nawet kilkunastoletni chłopcy, będą tak dobrze doinformowani o naszej imprezie. To był dobry znak, który tak naprawdę odczytaliśmy w dniu zawodów… Start zawodów przewidziany był na godzinę 16:00. Z racji, iż na stanowisku organizatora chcieliśmy zorganizować prawdziwy dział dowodzenia, na plaże przyjechaliśmy już o godzinie 14:00, by pomóc w pracach organizacyjnych. W drodze towarzyszyło mi dwoje zawodników, Robert Rytczak ? skarbnik klubowy i Nikodem Rulski, który to nigdy wcześniej nie łowił na plaży. Gdy dojechaliśmy do Helu, straciłem w pewnym momencie rozeznanie, gdzie dokładnie jesteśmy, zatrzymałem się i zapytałem o drogę przechodnia. Gdy otworzyłem okno i on zobaczył samochód zapakowany sprzętem wędkarskim po sam dach, uprzedził moje pytanie, i sam zapytał czy my przypadkiem nie na zawody jedziemy. Odpowiedzieliśmy z uśmiechem, że tak. On przytaknął i ruchem dłoni wskazał kierunek, dorzucając, że do Wojtka na zawody sporo osób jedzie (Wojtek to Wojciech Piktel ? prezes klubu Dega Belona, który mieszka w Helu). To był kolejny znak, pokazujący jak popularne zawody musiały być dla okolicznych mieszkańców.
Uploaded with ImageShack.us
Marek Kasprzycki sekretarz naszego klubu , załatwił u Straży Granicznej odpowiednie pozwolenia, dzięki którym mogliśmy wjechać pod sama plaże. Było to znaczne ułatwienie, gdyż sprzętu wędkarskiego wzięliśmy ze sobą naprawdę sporo. Tak już z nami jest surfcastingowcami, że będąc na plaży chcemy mieć wszystko pod ręka, by czuć się możliwie komfortowo i by móc być przygotowani na najtrudniejsze warunki, które na plaży nie są niczym niecodziennym. Idąc w stronę morza z daleka widzieliśmy obozowisko turniejowe, które nasi koledzy zaznaczyli wysokimi flagami z herbami klubu. Był to wspaniały widok, który wzmagał w nas emocje rywalizacji i oczekiwanie rozpoczęcia wędkowania. Pogoda tego dnia diametralnie sie zmieniła, wiatr był ledwo odczuwalny, jedynie niektóre jego podmuchy przypominały, że coś się w powietrzu jednak dzieje. Na morzu widoczna była delikatna fala, a przejrzystość nieba i siła z jaką słońce świeciło, dawała nam wszystkim, takie bardzo pozytywnego i energetycznego ,,kopa??. Pomimo, iż dotarliśmy na miejsce znacznie wcześniej niż na zaplanowany czas startu, wokół stanowiska organizatora znajdowała się spora masa zawodników z osobami towarzyszącymi. Byliśmy pod wielkim wrażeniem, jak tłumnie ludzie z całej Polski zjechali na nasze zawody. Szybko wymieniliśmy z głównymi organizatorami parę zdań, by upewnić się, czy nie potrzebują jakiejś pomocy, jednakże chłopaki od nas wszystko już wcześniej przygotowali, także mogliśmy przez chwilę sprawdzić swój sprzęt i pomóc Nikodemowi, który miał w torbie jeszcze nieużywany, dopiero co kupiony plażowy ekwipunek. Pomogliśmy mu nawinąć żyłkę i dowiązać przypony strzałowe. Przywitaliśmy się też z zawodnikami z innych klubów, którzy tłumnie zjawili się tego dnia. O godzinie 15:30 Norbert Żukowski (Dega Belona) dał znak, że zaczynamy zawody. Zanim przypomniał wszy

psotkamagik20

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *